Od kiedy istnieje Nontoper Mielonka?
K: Od 2000 roku.
Kto należy do składu?
K: Tomek, Koza, Pompon, Mysza, Zachu, Giorgio, Guma, Opętany, Kujon, Zabor i Kiełpo.
Pochodzicie i mieszkacie w różnych miejscowosciach, jak wygladaja Wasze treningi?
Z: Spotykamy się głównie tylko przed zawodami, a trenujemy osobno.
K: Jestesmy kumplami, często się spotykamy.
M: Jest o tyle fajnie, że w każdym miesie sa dwie osoby i trenujemy razem. Zjeżdżamy się, sa zgrupowania u Maćka i wtedy trenujemy sobie razem.
K: Jak s± pieni±dze, to po prostu zdzwaniamy się na weekendzik i napierdalamy u mnie w domu.
Kto robi muzę do układów?
K: Muzykę wybieramy sobie wspólnie, twierdzimy, że to będzie dobre do tego, a ja to montuję na komputerze.
Układy?
K: Układy robimy najpierw...
O: Na poczstku z filmików(smiech).
K: ...I do tego odpowiednio obcięcie muzyki.
Jestescie dosyć młodymi tancerzami czy inspiruje Was w jakis sposób old school czy interesuje Was wyłacznie new school?
O: Baunsy:)))
Z: Nie zwracamy uwagi na to, robimy to, co myslimy, nie? Nie patrzymy czy to jest old school'owe czy jakies bardziej nowe.
K: Nie no, old school to ja już więcej walczę i to widać chyba na scenie.
Na których imprezach najlepiej się bawicie?
M: Trudno powiedzieć, bo jest tych imprez mało w Polsce ale oczywiscie Dzień Prawdy.
K: Ja uważam, że na każdej imprezie na której jestesmy jest zajebiscie. Jest tylko jedna impreza, na której klimat tworzy organizator, to BOTY.
Co sądzicie o BOTY?
K: Przez oczywisty konflikt z organizatorem, przez to co się działo w Koninie i przed Koninem, przez odpowiedz jaką dostałem od Thomasa z Niemiec, stwierdziłem, że cała ta impreza od początku do końca to syf. Organizatorzy tej imprezy nie mają szacunku dla tancerzy, po prostu.
Czy za rok macie zamiar wystartować?
K: Tajemnica:)
Czy jesteście za tym, żeby zbojkotować ta imprezę?
K: Ale my to zrobiliśmy. W tym roku zbojkotowaliśmy ta imprezę i jakoś nikt tego nie zrozumiał, wszyscy sobie zatańczyli i byli szczęśliwi, że wystąpili na boty polska hahahaha.
Jednak wzięliście w niej udział.
K: Ale my wiedzieliśmy z góry dwa tygodnie wcześniej, że zostaniemy zdyskwalifikowani. Wiedzieliśmy co się stanie.
Po cóż zatem było głosowanie przed imprezą w Waszej sprawie?
K: W głosowaniu chcieliśmy poznać zdanie ludzi, którzy są kolegami naszymi wielkimi, a którzy nie. Okazało się, że jedna ekipa jest naszymi kolegami, reszta nie.
Tak to odbieracie?
K: Tak, bo tylko Azizi powiedziało, że nie mają nic przeciwko, to raz, a dwa, gdyby mieli zdrowy rozsądek, gdyby się zastanowili o co nam chodzi... . Jednak oni byli szczęśliwi z tego powodu ponieważ otwierała się przed nimi furtka i szansa dostania się do boty ee hahahah.
Dlaczego zatem pojechaliście na tą imprezę, wiedząc, że zostaniecie zdyskwalifikowani, łamiąc regulamin?
K: Tak, dla nas był to bzdurny regulamin i brak szacunku dla tancerzy, biorących udział w imprezie, rozumiesz? Bo imprezę się robi dla tancerzy i nie może być kurwa np. w piłkę nożną, że w eliminacjach do mistrzostw świata są liczone spalone, a w finałach kurwa nie ma. Nie może czegoś takiego być, jest regulamin imprezy i eliminacje mają taki sam regulamin jak finały, nie ma rozmowy. Tym bardziej, że pan Tyszkiewicz dwa tygodnie przed imprezą miał nowy regulamin do wprowadzenia i mógł to swobodnie zrobić, bo my nasz układ od początku do końca zrobiliśmy w siedem dni. Dokładnie, łącznie z muzyką, montowaniem, wszystkim. On miał dwa tygodnie wcześniej nowe przepisy przesłane od Niemców, nie chciał wdrożyć tego i o to poszła kłótnia.
M: Po prostu kwestia wykonania kilku telefonów i wysłania kilku maili.
K: On nie uszanował tego. Pójdę na sto, że w zeszłym roku też był regulamin na 8 osób, a w Niemczech kurwa finały 10 na 10. Tylko Polacy muszą się stosować do tego, co inni dyktują. Zacznijmy my w końcu dyktować i rządzić tym wszystkim, a nie kurwa lizać dupy wszystkim na około, bo mnie wkurwia to! Jak boga kocham, taka kurwa komuna w nas została żeby się nie wychylać z szeregu(śmiech). Jury w Koninie uznało nas za najlepszą ekipę, a Tyszkiewicz nas zdyskwalifikował.
Co zatem sądzicie o Pokaż Swój Styl 2?
NTM: Dobra jest.
K: Ja uważam, że jedyna impreza w Polsce, na której klimat tworzy organizator to BOTY, a na każdej innej klimat tworzą tancerze, tak, że jeśli są dobrzy tancerze, to jest dobra impreza.
M: Dzisiejsza impreza jest bardzo dobrze zorganizowana, bardzo fajny klimat. Brakowało takiej imprezy, zastrzyk energii na następnych kilka miesięcy.
Przyjechaliście tu po zwycięstwo, sądzicie, że wygracie?
NTM: Nie, w żadnym wypadku:)))).
K: Przyjechaliśmy na bilecie w jedną stronę, na każdą imprezę jedziemy, żeby wygrać, z nastawieniem na zwycięstwo, to chyba widać. Gdybyśmy jechali po drugie miejsce, to znaczy ze z góry byśmy się skazali na porażkę? Po to jedziesz na imprezę, po to jest bitwa, żeby ją wygrać, a nie żeby dostać wpierdol, nie
O: Przeważnie jest tak, że musimy wygrać, żeby mieć za co do chaty wrócić(śmiech).
K: Nie można kurwa ściemniać, że się nie jedzie wygrać. My twierdzimy, że jedziemy wygrać i raz się udaje, a raz nie. Częściej się udaje.
Z którego zwycięstwa jesteście najbardziej dumni?
K: To zabrzmi trochę dziwnie ale jednak, niestety BOTY. Pierwsze BOTY ze względu na to, że to była potyczka, w sumie pierwsza Polska potyczka z zagraniczną ekipą w finale tej prestiżowej, jeszcze wtedy dla nas, imprezy i wygraliśmy. To było dla nas naprawdę duże przeżycie ze względu na to, że nasz plan się udał kurwa. Zatańczyliśmy wtedy układ taki pod amerykanów, bo amerykanie lubią dobrą jazdę, nie kurwa "fitness klub". Zrobiliśmy dobrą jazdę w układzie, publiczność reagowała żywiołowo’ dzięki temu doszliśmy do finałów, a jak już weszliśmy, to wtedy stwierdziliśmy, że już nam nie dadzą rady. W sumie każde zwycięstwo cieszy, nie, ale tamto... Udowodniliśmy coś sobie i w około, że można coś zawojować, a nie bić pokłony przed każdym, kto jest z zagranicy.
Słyszałem, że macie pokazy w teatrze?
K: Nie, nie. Mieliśmy propozycję w Teatrze Wielkim w Poznaniu od reżysera Mikołajczyka ale finansowo za słabo. Chodzi o to, żebyśmy jechali na te próby, na spektakle, na to wszystko i bylibyśmy z tym wszystkim na zero, no to...
Co jest dla Was najważniejsze, na co zwracacie uwagę podczas tańczenia?
M: Podstawy, słuchanie muzyki, nowe numery, nie pojedyncze tylko mieszane, wiązane. Staramy się być wszechstronni, figury, styl, rowery, freez'y, wszystko razem.
K: No tak, bo kiedyś była o nas rozmowa taka, że tylko powery, powery. Powery bardzo dobrze przygotowują do reszty. Łatwiej jest z powerów przejść do styli, rowerów, a gorzej odwrotnie. Ja uważam tak przynajmniej.
Kto jest Waszym faworytem na świecie?
K: Amerykanie, nie ma w ogóle bata.
A w Polsce?
K: Tak, Nontoper Mielonka. Ciężko by było żebyśmy obstawiali inaczej.
Co się stało z wyjazdem na Total Session do Francji?
K: Mieliśmy jechać z Azizi, ja tą historię nagrywałem i chyba Francuzi za dużo trawy jarają. Azizi wysłało maila, dostali odpowiedĽ, że ok Ja dzwoniłem, rozmawiałem z nimi, jest ok, dwie ekipy zapisane. A po jakimś czasie, dwa tygodnie przed imprezą dzwonimy, a oni mówią, że myśleli, że Azizi, to jest ksywa gościa i zapisali Broken Glass II. Przez to się rozpierdolił wyjazd, a ja wpłaciłem kaucję za autokar i jestem na tym w plecy. I dlatego nie pojechaliśmy, ze względów finansowych.
Pogadajmy o "Rytmie Ulicy", filmie, który właśnie powstaje, czego dotyczy?
K: Historia tego filmu jest taka, że chłopak, mieszkający w Kielcach, studiujący w łódzkiej filmówce, wpadł na pomysł zrobienia dokumentu o break dance i skontaktował się z Cameyem. Ze względu na to, że Camey się zastanawiał kto mógłby mu pomóc w tym(bo on tylko muzykę robi), pomyślał o mnie i zadzwonił, czy bym mu nie pomógł. Ja mówię, że ok, jeżeli to będzie film o jakim myślimy my, tancerze, a nie producenci kurwa, to ja w to wchodzę i mogę mu pomóc to zrealizować.
Historia Nontoper Mielonki?
K: To się zaczęło od O!FENSI w GnieĽnie w sumie i było coś takiego, że po jakimś czasie zaczęli się ludzie wykruszać w Gnieźnie i tak samo w kilku tam innych miastach. I zaczęło się od tego, że w sumie zaprosiliśmy do współpracy, tzn. poznaliśmy się z Myszą na jakimś tam pokazie. Składałem ekipę wielu osób na pokaz w Lublinie na otwarcie olimpiady Polonii. Zajebista impreza kurwa, spędziliśmy tam dwa dni, zerwane boki mieliśmy ze śmiechu, w ogóle klimacik był taki, że... Poznaliśmy się i skumplowaliśmy z Myszą. Po jakimś czasie goście zaczęli się wykruszać w Szczecinie, my kontakt telefoniczny mieliśmy, odwiedzaliśmy się i jeździliśmy do siebie. A potem była rozmowa, że kurwa u was Myszą się nic nie dzieje, u nas też, bo się dużo ludzi wykruszyło, to co, robimy wspólną ekipę. Do tego tam jeszcze doszedł Jezus, bo u niego też nic się nie działo i razem trenowaliśmy, była ekipa, nie? Pierwszy raz pod tą nazwą występowaliśmy w 2001r. w Kraśniku i wygraliśmy.
M: To był czysty przypadek, bo w sumie stwierdziliśmy, że nazwiemy się Nontoper Mielonka, żeby nikt nie wiedział po prostu kto startuje, o co chodzi w ogóle.
K: W ogóle wkurwiają nas anglojęzyczne nazwy w tej naszej Polsce zasranej, bo nikt nie szanuje naszego polskiego języka. Dlaczego mamy się nazywać "Broken coś"(ja tu nie piję akurat do Kielc) albo "Break coś" albo "Ready coś", powiedzmy. Jesteśmy w Polsce, my się nazywamy Nontoper Mielonka i to ma wiele znaczeń, o których niekoniecznie musimy wszystkim mówić.
Wracając do historii.
K: Jest tak, że już ponad półtora roku temu rozmawiałem z Gumą, oni w Żaganiu z Zachem też w sumie we dwóch ostro cisną. I też na imprezy nie jeździli, tak wiesz, no bo w sumie doczepiali się do jakiś ekip, które ich kosztem się wzmacniały i kiedyś, przed Dniem Prawdy 2, chłopaki się zgadali czy nie zamachaliby z nami. Doszli do wniosku, że na DP jeszcze nie, żeby nie było pierdolenia. Oni zamachali sobie i zrobili furorę we dwójkę. Stwierdziliśmy, że nie, na DP jeszcze nie, bo powiedzą, że chcieliśmy wygrać i się łączyliśmy, a okazało się, że inne ekipy łączyły się jak chciały, tylko nie my kurwa. Ale to nieistotne. Po Dniu Prawdy 2 powiedzieliśmy, że tworzymy pakę, no i tak już razem w Koninie, a tam już widziałeś co się działo... Taka jest historia.
Powiedz Kiełpo, co z Twoim electro, ćwiczysz jeszcze?
K: Może ktoś nie wiedzieć, no na przykład rozjebane mam kolana, kręgosłup ale jak robimy wygłupy, bawimy się gdzieś, to cos tam se pośmigam. Nawet chodzić nieraz nie mogę, taka jest prawda, a druga sprawa, to chłopaki są młodzi, a ja mam lustro w domu i wiem, że już dawno przyszedł czas na innych...
Czyli zająłeś się "menadżerką"?
K: Nie menadżerką, bo to nie jest tak. Ja jestem najstarszy, mam największe doświadczenie w rozmowach z obcymi ludźmi czy cokolwiek ale staram się też chłopakom pomóc w tańcu. Jaram się tym cały czas. Walczymy na tych treningach, pomagamy sobie wspólnie, kurwa, to nie jest tak, że każdy swoje czy coś. Wspólne treningi są bardziej teoretyczne. Kurwa my się nawet przez telefon motywujemy, zapierdalaj, podpowiadamy sobie numery, wiesz, słaby jesteś, masz zapierdalać. Jakie masz numery, to tu? To słabo jeszcze! Nigdy się wzajemnie nie chwalimy właściwie.
Należysz do "starej gwardii", powiedz kiedy i jak zaczynałeś?
K: W 1984 roku. Wszystko się napierdalało, no wiesz, zobaczyło się gdzieś teledysk, ktoś kulał, wiesz... W ogóle, teraz jest zupełnie inna sytuacja. Kiedyś to nie wiedziałem co to break dance. Break - dance, połamany taniec. kumpel mi pokazał, zobacz to, to jest Break Dance !!! Spodobało się i tak się zaczęło.
Na jakich imprezach tańczyłeś?
K: Ja nie cierpiałem imprez. W Piotrkowie Trybunalskim na przykład, to były imprezy, wtedy się tańczyło na każdej. Indywidualnie wystąpiłem chyba dwa czy trzy razy w życiu, pamiętam turniej w Koszalinie, Krajenka. Eliminacje do Mistrzostw Europy i ¦wiata. Ze względu na to, że nie cierpiałem konkursów nie tańczyłem na wielu. Wolałem na imprezach w kółkach potańczyć z ludźmi. Na konkursach najczęściej jakieś babcie siedziały, Szkoła Gospodyń Wiejskich, ludzie nie znający się w ogóle na rzeczy. I nigdy nie bawiłem się w jakieś "diody", przebieranie i te "chuje móje". Wiem, że są do dziś organizowane jakieś „Mistrzostwa Polski” ale uczestnicza w nich tylko ci którzy musza się wykazać w swoich domach kultury osiągnięciami. Żal mi bardzo tych ludzi. Rozsyłają później po całej Polsce oferty do różnych agencji reklamowych przedstawiając się jako Mistrzowie Polski, a tak naprawdę nic nie znaczą. Pierwsza prawdziwa impreza (same bitwy) odbyła się w 1997 roku w Eskulapie - Poznań.
Właśnie, co sądzisz o polskim electro?
K: Stanęło, stanęło w Polsce. Małolaty mają złe wzorce. 20-15 lat temu dużo lepiej się tańczyło electro niż w tej chwili, no niestety. Wzorce brane z BOTY i z Niemców.
Popping, locking?
K: Nie tańczyło się kiedyś tego, było dużo electro i co miasto był inny styl, to było zajebiste. Teraz się wzorują na pierdolonych kasetach, co mnie wkurwia, a co najgorsze, wzorują się na tych batelkach, a tam bardzo rzadko wychodzi ktoś dobry w electro.
Są dobrzy tancerze electro w Polsce?
K: W miarę mi się podoba Koza, obiektywnie, bo właśnie przypomina trochę już stylowo... Też kiedyś uległ urokowi Storma, i jemu podobnym, którzy jednak po zastanowieniu(mogę każdemu argumentować to wszystko) są niedokładni. Nie maja dobrej techniki, a Koza pomału to zaczyna zdobywać. Wielu ludzi tańczących electro myśli o tym, żeby większe wrażenie zrobić na laikach, niż na specjalistach. Czyli liczy się to dużo z chaosem, dużo ruchu, dużo jakiegoś tam przesuwania się czy cos ale nie ma to dużo wspólnego z electro, naprawdę. Czasami lepsze jest fajne, spokojne, dokładne.
Myślisz, że te kierunki rozwiną się czy zanikną?
K: Kilka jednostek widziałem na paru imprezach, gdzieś tam w kółkach albo na bitwie z nami w Kielcach, był taki jeden chłopaczek (Heniu K-K), on na przykład, kilku ludzi jest...
Plany na przyszłość?
K: Chcemy znaleźć sponsora, bo nie mamy w tej chwili, a nie należymy do bogatych ludzi. Zacząć jeździć za granicę, bo uważamy, że po prostu, gdybyśmy mieli ambicje być najlepszymi tylko w Polsce, to niestety dużo byśmy nie osiągnęli.
Chcecie kogoś pozdrowić?
K: Pozdrawiamy wszystkich, którzy prą do przodu. Żeby się to wszystko rozwijało w pizdu, wiesz o co chodzi. Nie będziemy wyszczególniać, że tych pozdrawiamy, a tych nie. Tych, którzy nam mówią część na imprezach i rozmawiają z nami bez obłudy.
Komentarze
Dodaj komentarz