„Superextra” - „Mixtape W”

Wdowa
5

           Zamówiłam płytę parę minut po ruszeniu preorderu na alkopoligamia.com i z niecierpliwością wyczekiwałam listonosza. Kiedy w końcu paczka trafiła w moje ręce, nie czekając ani chwili dłużej, odpaliłam „Superextra”. Przyglądałam się opakowaniu, a oryginalna grafika zrobiła na mnie wrażenie. Pierwsze sekundy „Pogody” i już dało się odczuć, że nie jest to czysty rap. Skit wyrzuca nas w inna galaktykę. Kawałek o miłości, spokojny bit w sam raz na piątkowy chillout. Właśnie po tym pierwszym tracku wyraźnie da się usłyszeć wpływy stylu alkopoligamistów. „Cholera tak!”, do której powstał niedawno teledysk, jest odbierana przeze mnie, jako utwór, nadający się na imprezy i do emitowania na Vivie czy w radiu Eska. Wdowa poszła za teraźniejszą modą, porusza tematy, które kojarzą mi się tylko z pozerstwem i komercją. Klimat klipu to melanż, melanż i jeszcze raz melanż, a występującą w nim Katarzynę Burzyńską pozostawię bez komentarza.

            Kawałek z Czesławem to według mnie pop wymieszany z bragga. Nawijka o wszystkim i o niczym. Refren Czesława wpada w ucho, ale to za mało. Kolejne nuty płynące z głośnika wprawiły mnie w osłupienie. Usłyszałam Piotra Pacaka i zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno dostałam właściwą płytę TEJ Wdowy czy składankę Radia Zet. Moja znajoma, która jest raczej biernym słuchaczem, stwierdziła, że niektóre teksty są po prostu śmieszne. Do końca zostały 3 tracki. Więc słuchałam dalej. Dopiero przy „Jak chore jest to?!” wrócił mi dobry humor. Bas uderzył z głośników i wróciła konkretna nawijka. Tylko czemu tak późno? Po przesłuchaniu całej płyty, wcisnęłam „replay” i starałam się wychwycić więcej pozytywów, szukałam tych refleksyjnych tekstów, o których sama Wdowa mówiła w wywiadzie dla popkillera. Niestety nie znalazłam.

Podsumowując, na płycie „Superextra” słyszymy więcej śpiewu niż rapu. Zdecydowanie nie jest to materiał jakiego się spodziewałam. Widać, że Wdowa stara się iść do przodu. Pozbyła się maniery seplenienia i przeciągania sylab, co jest zdecydowanie na plusie. Ale jednak zmiana flow i stylu nie wpłynęła najkorzystniej na tę produkcję. Osobiście miałam nadzieję na więcej mocnego brzmienia podobnego do „Braggacadabra”. Przeglądając jakieś fora, natknęłam się na opinię, że Wdowa stała się Dodą rapu. Nie jest to na pewno komplement ale każdy dobrze wie, że ta metamorfoza małej Gosi ma szansę się sprzedać. Płyta może przynieść spory zysk, jeśli kiedyś najlepsza raperka w Polsce pójdzie dalej w tym kierunku. Ja na pewno będę tęsknić za starym porządnym rapem tej Warszawianki. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne produkcje nie będą tak pozowane jak „Superextra”. Mimo wszystko, Wdowa i ludzie pracujący przy tej płycie włożyli w nią sporo pracy i wysiłku. Uznali ten materiał za dobry i nadający się do wydania, więc pewnie trafił w gusta części słuchaczy.

Lecę po kawę i odpalam „Mixtape W”. Od razu uderza bit „Definicji”, którą miałam okazję usłyszeć wcześniej na stronie Alkopoligamii. Jest to zdecydowanie mocny kawałek. Dobry wybór na pierwszy track. Jak najbardziej zachęca do słuchania dalej. Nie potrzebowałam dużo czasu, żeby zauważyć, że jest to zupełne przeciwieństwo wcześniej przesłuchanego krążka. Poczułam jakiegoś rodzaju ulgę. Chłonęłam każdy dźwięk i każde słowo. Gościnna zwrotka Tego Typa Mesa, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, wgniotła mnie w kanapę. Na bitach mixtape’u daje się odczuć mocne brzmienia Szoguna. Wdowa przestaje śpiewać i zaczyna rapować. „Mój świat to muzyka, której nie puszczają w telewizji” – jestem pewna, że niczego z „Mixtape’u W” nie usłyszymy w radiu i nie zobaczymy w TV. Chłopaki z Szybkiego Szmalu podkręcili atmosferę i na pewno nie tylko ja ale i wszyscy wytrawni słuchacze poczuli, że właśnie tego im brakowało. Szczególnie kawałek „Mama będzie zła” dał mi wiele do myślenia, bo w przesadny sposób nawinęli szczerą prawdę, kpiąc z wcześniejszego pozerstwa na pseudo gangsterów. Wdowa z tego tracku diametralnie różni się od tej z „Superextra”. Mogę powiedzieć, że są to dwie różne osoby i zdecydowanie wolę tą, którą słyszę teraz. Kiedy wraz z Warszawskim Deszczem sarkastycznie mówiła o hejterach, zaczęłam jarać się jeszcze bardziej. Wcześniej nie przeszło mi przez myśl, że na tej płycie może pojawić się Tede. Było to dla mnie sporym zaskoczeniem, kiedy przeczytałam listę gości. Całe trzy dychy nie poszły na marne i znów mam czego słuchać.

Dalej było już coraz lepiej. Stara dobra Wdowa wróciła. Wyidealizowana gwiazdka, pod pseudonimem Superextra, odeszła w niepamięć. Mocne punche, konkretne bragga i flow, było tym, na co czekałam przez ponad godzinę. Goście jak 2cztery7, Benzyna, Emazet/Procent i Mały Esz Esz ogarniają klimat i nadają charakteru poszczególnym kawałkom.

„Mixtape W” trafił w mój gust i od tamtej pory kilkakrotnie włączałam od początku. Na pewno nie jest tak usypiający jak „Superextra”. Jeśli miałabym komuś polecić jedną z tych dwóch płyt, to byłby to na pewno mixtape. Także jeśli jeszcze ktoś nie słyszał żadnej z tych produkcji, to musi to szybko nadrobić. Więc sprawdźcie nową Wdowę i sami oceńcie!

 

Autor recenzji: 
Młoda

Komentarze

Dodaj komentarz