Wu Massacre

Method Man, Ghostface Killah, Raekwon
10

W połowie 2009 roku Method Man zapowiedział w wywiadzie dla MTV, że ma w planach wydanie albumu, razem z Ghostface Killah oraz Raekwonem, i że za bity między innymi odpowiedzialny będzie RZA. Podczas jej tworzenia media spekulowały, że trzech członków starego, dobrego Wu Tangu, zakłada własną formację, co bardzo rozzlościło osoby zaangażowane w projekt, gdyż był to jeden wielki stek bzdur. W 2009r. kilka miesięcy przed premierą, zaczeły ukazywać się trailery albumu, w sumie było ich trzy, co jest rzeczą mało spotykaną w świecie muzyki. Album zadebiutował na 12 miejscu Billboardu 200, sprzedając prawie 40 tyś. kopii w pierwszym tygodniu obecności na rynku w stanach. The Wu Massacre została wydana pod szkrzydłami Def Jam.
Wzrok przykuwa komiksowa okładka, wykonana przez artystę Chrisa Bachalo, która prezentuje trzy portrety- Metha, Ghosta i Rae.
Chociaż płyta nie jest szczytem możliwości tych trzech raperów, z pewnością jest godna uwagi. Wielkim jej minusem jest fakt, że całość liczy sobie około 30 minut, a to bardzo mało. W zamian dostajemy świetne, dzikie teksty a do tego konkretne, zawzięte i gwałtowne bity, gładki flow Raekwona, sarkazm i kombinacje Metha plus Ghost i jego deklamacje. Całość utrzymana na soulowych i funkowych samplach.

Płytę otwiera kawałek Criminology 2.5, z głosem Scarfacea gdzie niegdzie, ostry i energiczny, odnoszący się do początku, czyli State Island i jego ulic. Już przy nim doświadcza się ekstazy z powodu błyskotliwego, ale zarazem wyluzowanego rymu, bitu, którego fundamentem jest hit Black Ivory I Keep Asking You Questions. Dalej mogło być tylko lepiej. Utrzymując swój hardcorowy styl, panowie nie popuszczają przy Smooth Sailing, gdzie towarzyszą im Solomon Childs i Streetlife, świetnie komponując się w niego. Przerywnikiem „ostrej jazdy" jest Our Dreams, klasyczny wytwór RZA, gdzie gościnnie pojawiła się soulowa diva, Alicia Keys, wykonując kwestie stwórcy owej piosenki, Michael Jacksona. Our Dreams jest trackiem bardzo podobnym do tego, który mogliśmy już słyszeć na płycie Method Mana 4:21... The Day After, Say z Lauryn Hill. Lekki i przyjemny, z tą różnicą, że Our Dreams dotyczy relacji damsko męskich, całkiem inaczej przedstawionych niż np. w kultowym Ice cream. To romantyczna idea, każdego z kolei rapera.
Po małym wdechu i wydechu wracamy do ciężkich bitów. Gun Showers brzmi niczym old schoolowy Wu Tang, w którym trzem emcees towarzyszą Inspektah Deck i Sun God, natomiast Meth dopełnia ich swoim zuchwałym rymem. Dangerous to kawałek, który przypomina nam, na czym polegała wielkość Wu Tang Clanu. Zderzenie trzech świetnych raperów, którzy już przeszli do historii, a teraz nam przypominają, czym sobie na to zasłużyli. W Pimpin Chipp usłyszymy zadziorne solo Ghosta. Jeszcze jednym wyluzowanym kawałkiem jest Miranda, który został wyprodukowany przez Allaha Mathematicsa, protegowanego RZA, na samplach z repertuaru Lindy Jones.

Album Wu Massacre to kompilacja starych, znanych sampli, połączonych z nowymi, aczkolwiek utrzymanymi w starym stylu, bitami, które przeplatają się w mistrzowski sposób z rymami. Otrzymujemy 10 kawałków (bez skitów) i osiem z nich zasługuje na owacje, gdyż dwa ostatnie zaniżają jego poziom. Czyli osiem tracków, płytę można uznać za Epke, lub za cokolwiek innego, ale jest ona czymś wartym przesłuchania i godnym polecenia. Starzy fani oryginalnego, kreatywnego i powalającego Wu Tangu będą zachwyceni. Ja jestem i polecam.


Rozkosz bez utraty jednej minuty.

 

 

Autor recenzji: 
Lucy

Komentarze

Dodaj komentarz