Autor: jagmar
01. Ten czas, to miejsce
Ref.: x2
To jest ten czas, to jest to miejsce
To jest ta muzyka, w którą od dekady wkładam swoje serce
Tu są moi ludzie, tu znajduje swoje szczęście
I nie potrzeba mi nic więcej
[Oxy]
Familia H.P. Eudezet rok 04
Nie dla nas fryderyk bo do końca życia szczery
Dla tej sceny jak steryd, zbudowałem ją od podstaw
Dlatego nosze dumny tytuł Eudezet Allstar
Znam całą historie, jestem częścią tej historii
Nie miej żadnych wątpliwości, bądź człowieku spokojny
Ja tu byłem i jestem i zostanę tu na zawsze
Ja wciąż z mikrofonem w ręku gdy oni dawno na backstage
Zresztą chuj z tym, nie zawracam sobie głowy kiczem
Ciągnę mój styl, którego nie porównasz z niczym
Nie napinam się, łykam sprawy z przymrużeniem oka
Cieszę się tym co mam, co robię, tymi których kocham
Najlepsze lata w najlepszym miejscu pod słońcem
Tu zagrałem swój pierwszy, zagram też ostatni koncert
Tutaj robię to wszystko, wchłaniam kolejne dni
Tak jak w starym czarnym disco trzymam mocno życia rytm
Na tyle dojrzały by powstrzymać swą głupotę
I na tyle młody by wciąż głupot jednak robić trochę
Chce by tak jak jest zostało na długie lata
No może trochę lepiej - żeby z grania była kasa
Ale ten który mnie zna wie, że będę w tym siedział
Bez względu na mody i to co mówią w mediach
Ciągnę swoje z ludźmi, którym daje jedną miłość
Życzę aby tobie wszystko tak się ułożyło
Ref. x2
[Thomass]
Familia H.P. Pabianice rok 04
Siedzę w rap grze tak długo jak emeryt
Kiedyś raperów było jak na lekarstwo
A teraz co, w jednym bloku jest ich 15
Ale nie mam z tym problemu, to dla mnie jest pryszcz
Jestem pewien, ze nadal jako emcee będę lśnić
Dobre dni minęły, zobaczysz lepsze nadejdą
To jest ten czas by zdobyć bramkę kolejną
Wykiwać przeciwnika, powiedzieć mu adios
Na drugi raz przeprosi i zapyta czy tu biją
Choć napompowany dumą nie unoszę się wysoko
Nad miastem i ludźmi, raczej chce być na równi
A przecież mógłbym ciągle biadolić, że jest źle
Wałkować na forum temat sceny Eudezet
Tylko po co ?, kiedy każdą chwile jej poświęcam
Więc się nie dziw, że zarabiam na koncertach
I choćbyś namawiał, kusił profitami
Nie pozwolę sobie mojego miasta splamić (Pabianice)
To dla tych, którzy pamiętają czas ten
Pierwszych nagrywek na ghettoblaster
Zakorzeniony, nie chce żyć na emigracji
Bez rodziny, przyjaciół i największej mojej pasji
F do H.P ziom, żyję rapem ziom
Eudezet Allstars ma na życie patent yo
Ref. x2
(nasz czas jest teraz)
(chcesz czy nie)
(nasz czas jest teraz)
02. Naprzód
Ref.:
Idziemy naprzód choć droga życia kręta
To ten czas by o porażkach nie pamiętać
Wyciągnąć wnioski i zostawić wszystko w tyle
Krok za krokiem naprzód uzbrojeni w nową siłę
Idziemy naprzód choć wokół pełno przeszkód
Wbrew skurwysynom, którzy wszystko chcą zepsuć
Jeśli komuś ma się udać właśnie uda się mnie
Familia H.P., Eudezet, PCE
[Oxy]
Idę naprzód ze sztandarem F do H.P.
Już całą dekadę mam swój własny życia patent
Zatem brnę w tym bagnie, które wciąga wielu ludzi
Walczą ze sobą nawzajem o każdy szczegół głupi
Animozje wywołane egoizmem i zazdrością
W żyłach zamiast krwi płynie nienawiści potok
A ja swoją ścieżką ze swoim planem idę prosto
Skuteczny jak Larry Berd i Celtowie z Boston
Odpieram ataki tak jak średniowieczna twierdza
I nie bronie jej murów tylko bronie jej serca
Zachowuje ten czas i pamiętam to co przeszło
Lecz ciągle najważniejsze nowe cele przede mną
Dumny ze swych ludzi i z dumą mego miasta
Z podniesionym czołem przypuszczam nowy atak
Widzę światło w tunelu, jest tak mocne jak ksenon
Ta dzielnica i to miasto jest mą obiecaną ziemią
Ref.
[Thomass]
Płyniemy naprzód jak piraci z Karaibów
W oceanie szarości szukamy przygód
To jest mój wybór, świadomie szukam nowych wyzwań
Rozwijam karierę jak Nikodem Dyzma
To charyzma i talent plus to, ze działam na szeroką skalę
Sprawia, że jestem tu gdzie chciałem
Że od lat mam za sobą ziombli całą armię
Łatwo ich rozpoznać po bluzach w jednej barwie
Eudezet hip hop i znak HP na plecach
Od zawsze ten sam cel nam przyświecał
Aby stać się aktywnym, nie tylko patrzeć biernie
Zadamy kłam każdemu kto sieje ferment
Ich plany misterne sypią się jak Windows
Gdy tylko w eter puścimy z płyty intro
Idziemy naprzód wyprzedzając rywali
Skurwysynów co próbują nasze rządy obalić
Ref.
[Oxy]
Tak już tu jest i nikt tego nie zmieni
Jeden życzy źle drugiemu, wszyscy ciągle zwaśnieni
Taka mętalność, nieustanny pesymizm
Wciąż ich kuje w sercach innego dobry wynik
Jeśli zyskasz sukces jest on twoją porażką
Na każdym kroku tutaj rządzi zwykła ludzka zazdrość
Pieprz to, rób swoje aż do końca
Zgodnie z czystym sumieniem buduj świat swój od podstaw
To nie troska o ciebie ani żadne proroctwa
Nie przyjmuj wszystkich rad, swej inwencji coś zostaw
Idąc tłumem staniesz kiedy on stanie
Kiedy będziesz szedł sam zachowasz swoje własne zdanie
Jak nieliczny powstaniec wydaje walkę większości
Mych wartości broniąc zgubie każdy pościg
A kiedy widzę, że doceniasz moją pracę
To wiem, że ide naprzód z każdym nowym trackiem
[Thomass]
Ja wciąż naprzód na majku silny jak taran
Thomass tak pozornie grzeczny jak Kobe Bryant
Liryczne bomby rozbrajam, cenie styl i klasę
Ja się postaram byś docenił F do H.P.
Masz przed sobą weteranów, raperów i ludzi
I to bierz pod uwagę przy ocenie naszej muzy
A najbardziej cieszą nas ci słuchacze
Którzy tak samo jak my na co dzień żyją rapem
Z nimi przybita piona, czasem autograf
To dla nich ważne, nie jeden przyszło mi rozdać
To daje siłę z każdym nowym wschodem słońca
I tak każdy kolejny krok naprzód to spontan
Teraz wiesz skąd mam w sobie energie
Odnawialne źródło jak litowe baterie
A wszystkich przeciwników musze zmartwić
Od dekady zwycięsko schodzimy z pola walki
Ref. x2
03. Klub
[Oxy]
To dla wszystkich w "Cubie" i w każdym dobrym klubie
Ręce swoje unieś, lecz słuchaj też co mówię
F do H.P. tracki dudnią basem na asfalcie
Nie mam nic przeciwko by rozgrzewały parkiet
Każdy z nas na ten 'bum' długo czekał
Lecz hip hop to życie a nie dyskoteka
Familia H.P. 2004 epka
[Thomass]
To klub i tysiąc hip hopowych głów
Rewia mody wśród nastolatek, pełen klub
To jest to miejsce, czas na pełen luz
Czas na browar, na tekille i na wydanie kilku stów
Jednak jest małe ale, bo niektórzy nie łapią
Że rap to nie kwestia hitu na lato
Czasem trudno uwierzyć w taki obrót sprawy
Że klub jest wypełniony disco chłopaczkami
I barbie niuniami, one zawsze grymaszące
Dla nich tylko to co wpada w ucho jest konkret
A przecież to jest party a nie wesele
Tak na serio to hip hopolo jest ich dziełem
Dlatego ja potrafię, a ty nie bardzo
Bawić się przy M.O.P. ("How about some hardcore")
Dlatego ja potrafię nagrać taki numer
Zachowując umiar i do hip hopu szacunek
Skoro już mamy chodzić do tych samych klubów
Joe zarzuci ten track, wysłuchać go spróbuj
Nie machaj głupio rękoma, lepiej świadomie
Słuchaj dobrej muzyki nim nastanie jej koniec
Ref.: x2
Ten joint nie jest tylko do bujania tyłkiem w klubach
Ten joint spalaj ostro w głośnikowych tubach
Wystawionych na parapet osiedlowego okna
Zarzuć im ten track bo dzieciaki chcą go dostać
[Oxy]
Bawimy się tu z wami, ale wkurwia jedna rzecz
Znów forma przerosła dobrą hip hopową treść
Cześć tym, którzy zachowali odpowiedni dystans
CHWD frajerom dla których to kolejna przystań
To nie pusty freestyle tylko konkretny przekaz
To wielkomiejski koncert, a nie wiejska dyskoteka
Wypizgane lale oraz ich żelowi chłopcy
Opuszczają salę, tu się bawią hardcorowcy
Ja wiem, że hip hop buja wasze tyłki
To ten rytm miasta przy którym lecą wszystkie tynki
To konkretny headbanger ruszający wasze karki
Tylko w tym jest kurwa przekaz a nie przesłodzone bajki
Każdy z nas chciał, aby hip hop wznieść na szczyty
Każdy z nas pragnął widzieć tylko takie klipy
Każdy z nas chciał aby rap płyt było wiele
Można wszystko to zrobić, ale nie za wszelką cenę
Spuszczam rapu napalm, odłamki pełne mocnych wersów
Na każdym bicie ostro, tu nie miejsce na feng szuj
Szukaj sensu w tych słowach, to nie piosnka radiowa
To jest sztuka ulicy, to jest życiowy towar
Red. x4
04. Kilka słów wyjaśnień
[Oxy]
Kilka słów wyjaśnień...
Ta historia wcale nie jest taka krótka
Choć były w niej kobiety, imprezy, czasem wódka
To historia tych lat od bardziej formalnej strony
Ciągłe nerwy o to czy nas czas był stracony
Włożona praca mogła zostać tylko dla nas
Lecz po co przy tym wszystkim tyle obietnic nam stawiasz
Mydlenie oczu dobrą dystrybucją i promocją
Twój pieprzony obowiązek, którego nie chcesz się dotknąć
Na samym początku to nie miało znaczenia
Konkret przekaz, imprezowy freestyle, mała scena
Jeden deck podawał bit, a drugi rejestrował
Każdy pomysł, metaforę którą zapodała głowa
To był błysk jak supernowa, oświecenie mnóstwa ludzi
Mogłem sam opowiadać o swych sprawach do swej muzy
On to usłyszał zastrzygł uchem nad mym demem
Wydamy to, podpisz to a zrobisz karierę
Tylko wiesz pierwszy album wy zrobicie tak jak chcemy
Ja wam powiem o czym pisać, lepiej będę trzymał stery
Kurwa nawet nie wiesz jak się wtedy czułem
Na szczęście te lejbele już wsadzono do trumien
Na szczęście wikingowie odeszli do Odyna
I tak właśnie dzieciak ta historia się zaczyna
Ref.: x2
Ta historia opowiada o nas
Pisze szczerze
Te słowa
Dedykuje to tym
Co zagrali w chuja
Te kilka słów wyjaśnień skumaj...
[Thomas]
Setki porad, disów na forach
Nie jeden rzucił by to, gdyby przyszła taka pora
Bo to rap, tu nie jeden pęka
Nie umie tego olać
Nie dziw się ziom, sam się w tym połap
To na ten dzień czekaliśmy całe lata
Być niezależnym według własnych zasad
I po latach przy dokładniej analizie
przebytej drogi, wysiłku jaki trzeba było włożyć
Widzimy detale, które umknęły
Czy z głupoty, czy raczej z naszej niewiedzy
Byliśmy ślepi czy byliśmy za młodzi
Nieważne, nikt nam oczu nie chciał otworzyć
Wręcz odwrotnie, mówili będzie dobrze
A było tak okropnie, działać roztropnie
Nikt o to nie dbał gdy nadarzyła się szansa
Też chcieliśmy znaleźć się w roli giganta
"Sprawdź Sytuację" - pewnie wielu kojarzy
Płyta bez promocji, a dobry wynik sprzedaży
A rzeczy obiecanych było więcej niż wykonanych
Więc prawie wszystko robiliśmy sami
Ref.
[Thomass]
No to jedźmy dalej, czas uciekał przez palce
W ręku z kontraktem zbywani przez wydawcę
I nie tylko w Eudezet czekali na drugi Long Play
W całej Polsce chętnie przychodzili na nasz koncert
W końcu nowe plany, kontakty, koneksje
Nagrywki pod wpływem wibracji w mieście
Nagle nowy układ z wytwórnią
Dał motywację, choć uwierzyć było trudno
Daliśmy wiarę, daliśmy aprobatę
Daliśmy wszystko co mieliśmy na stratę
W tym czasie ruszyła biznesu machina
Popsuła klimat, jej nie dało się zatrzymać
Byliśmy przekonani, że wiemy wystarczająco
By walczyć o swoje, że niczego nam nie zmącą
A to było trudne jak trafienie szóstki w totka
Bo pech w postaci Błąd Records nas spotkał
[Oxy]
Już teraz sami sobie na swój własny rachunek
Może nie na wielką skalę, ale zrobię to jak umiem
Trzymam na tym ręce od początku do końca
Pierwszy krążek w Slang Records to Eudezet Allstars
Drugi właśnie słyszysz, a wkrótce będą nowe
Te CD zakuje na pamięć każdy hip hopowiec yo
Familia H.P. składa kilka słów wyjaśnień
Choćby nie wiem ile przeszkód te tracki zostaną na zawsze
Ref. x2
05. Czasu coraz mniej
[Thomass]
Kiedy znajdę luke w czasie to może odpocznę
Na razie korzystam z sił, nic nie robię na odczep
Ale też nie ślęczę nad projektem w nieskończoność
Minął deadline - rzecz uznaj za załatwioną
Nie stać mnie na stratę tych cennych minut
Rozliczam się sekundowo bo to życia wymóg
A tych dni coraz mniej, a planów na nie multum
Można je przesiedzieć na osiedlowym murku
Z zasady przyjmując taktykę defensywną
Uciekać przez ryzykiem, kanony trzymać sztywno
Ale czas gra wciąż na naszą niekorzyść
By wygrać fortunę trzeba fortunę wyłożyć
[Oxy]
Kolejny rok narzuca coraz większą presję
Coraz więcej spraw wypełnia moje wolne miejsce
Jestem, ale niedostępny znacie częściej
Milion interesów zajęło całą życia przestrzeń
Wierzcie mi, z każdym rokiem jest ciężej
A nie wiem jak naprawdę za lat parę tutaj będzie
Chcę zrobić to wszystko, chcę osiągnąć me marzenia
Lecz czasu na to wszystko ciągle dla mnie nie ma
O kolejnych celach myślę nawet gdy jest chillout
Tak ważna dla mnie jest wykorzystana każda chwila
Żeby doba miała w sumie ze 40 godzin
Może wtedy interesy wszystkie zdążył bym zrobić
Zrealizować wszystkie plany, zrobić ten hajs
Mieć czas dla swoich ludzi, zwolnić ten rajd
A tak po prostu trzeba często stanąć na głowie
By pogodzić jedno z drugim, a i trzecie też zrobić
Ref.:
Czasu coraz mniej, a zadań tak wiele
Zrobię wszystko by nie zostać outsider'em
Czasu coraz mniej, lecz nie za wszelką cenę
Zrobię wszystko to zgodnie z własnym sumieniem
[Thomass]
Chciałbym choć na chwilę przymrużyć oczy
Zwolnić świat pędzący, stać się niewidocznym
Nie czuć tępa, nie spoglądać na zegarek
Ani też w kalendarz, czas odmierzać w rapowych bębnach
Brak momentu na relaks
Nie ma kiedy potu z czoła ocierać
Brak wypoczynku nie raz
A mimo to w czwartek z ziomblami na melanż
Albo autem daleko aż paliwo do zera
No co, tak jak ty mam pełno zachcianek
Podpisał bym z losem do umowy o życie aneks
I wiem co dokładnie chce zawrzeć w nim
By nas ten czas tak cholernie nie naglił
[Oxy]
Jeszcze kilka lat temu nie uwierzył bym nigdy
Że czas tak przyśpiesza, że życie to jest wyścig
Aby zostać tym człowiekiem trzeba umieć czasem zwolnić
Zjechać na parking i odpocząć w gronie ziombli
Takie czasy, postęp, pęd przestrzeni wciąga wszystkich
Nawałnica jak El Nino, uderzenie jak Blitzkrieg
Trzymam mocno kierownice, sam kieruje swym życiem
Zaliczając starty, zakręty i finisze
Wielu jednak gna przed siebie chcąc osiągnąć wszystko
Większość skończy na poboczach lub na życia złomowisku
Chcą prześcignąć swych rywali i osiągnąć swój cel
I wypadają z gry bo czasu coraz mniej
Ref. x5
06. Przyjaciele (+Nova)
[Thomass]
Czekaj moment, opowiem ci historie z pewnym ziomem
Dwie dychy na karku, niby wszystko ułożone
Życie łatwe, hajsu dużo więc dostatnie
Myślał, mam ten hajs więc wszystko załatwię
Mogę wydawać go na prawo i lewo
Dam stówę napiwku barmanowi, kupię stuff moim kolegom
Ubiorę ich w Ecko i Fubu, a w sobotę wieczór
Pojedziemy "S" klasą do najlepszego klubu
Drogie wejście, nie szkodzi, zapłacę za ich vipki
Do tego wynajmę dziewczyny na striptiz
Najdroższe drinki bo żaden ze mnie skąpiec
A raczej luźny gość ze szmalem na koncie
Rozchwytywany, każdy tylko myśli by zbliżyć się do tego
Który jak ze złota błyszczy
Traktowany wyjątkowo, ziom zaczął to czuć
Był lokalną gwiazdą z Hoolyłódź
Ref.:
[Nova]
On im to wszystko chciał dać
[Thomass]
Oni tylko chcieli brać
[Nova]
W ogóle nie zważał na fakt
[Thomass]
Że kupował ich przyjaźń
[Oxy]
Ta partia również o tym, który wszystko chciał za banknot
Otworzyć sobie wrota do kariery swoją kasą
Dał to, dał temu, dał tam i gdzieś jeszcze
By jego album pachniał dobrym bitem oraz tekstem
A gdzie w tym serce, lojalność przed sobą samym
Miał to za nic, gruby plik otwierał wszystkie bramy
Miał gnojek wszystko o czym tylko mógł przyśnić
Lśniący ścigacz, dziwki, i najlepsze teledyski
No więc wydał swój CD chcąc się wszystkim przypodobać
Koszt premierowej impry chyba ze dwadzieścia koła
Ściągnął całą śmietankę jebanego showbiznesu
We wzajemnej adoracji szukając swych sukcesów
Ta kariera bez stresów wykupiona w każdej części
Za walizki pieniędzy miała wynieść go na szczyt
Ale tak szybko jak wskoczył tak samo szybko upadł
Powód prosty - nikt tego gówna nie chciał słuchać
[Nova]
On sobie wszystko chciał dać
On jeszcze więcej chciał brać
W ogóle nie zważał na fakt
[Oxy]
Żeby robić dobrze nie wystarczy tylko hajs
[Thomass]
On ostro imprezował, że swą gorącą kliką
Do której lapsy kleiły się jak poxipol
On wybrał z nich jedną, mówiła że kocha
Spełniała życzenia w zamian za coś ze złota
Zapatrzony w nią chłopak zawsze z prezentem
Myślał, ta dziewczyna zasługuje na więcej
Dam jej to czego pragnie, o czym inne śnią
By się chwaliła mną z pełną hajsu kieszenią
Ona mnie nauczy jak życie ma wyglądać
I to tylko za te sześć zer z mego konta
On tak dalej pewnie by za nią ganiał
Gdyby za jego szmal dziś nie mieszkała w stanach
Ref. x2
[Nova]
On jej to wszystko chciał dać
[Thomass]
Ona tylko chciała brać
[Nova]
W ogóle nie zważał na fakt
[Thomass]
Że kupował jej przyjaźń
07. Hipokryzja
[Thomass]
Ej, czy musze pytać cię o hajs
No skądże, przecież wspominasz o nim co każdy koncert
Użalasz się nad losem biednych raperów
Wiesz uliczniku, ty lepiej nic już nie mów
Twoje slogany straciły ważność w dniu
Gdy podzieliłeś swoje sumienie na pół
Byś spokojnie mógł spojrzeć ze sceny w tłum
Zgarniając kasę święcić fałszu triumf
[Oxy]
Nie musisz mówić nic ziom
Ja i tak wiem kto jest kim i kto jest skąd
Mnie nie wprowadzisz w błąd, za długo już w tym jestem
Obserwuje każdy twój ruch, jak się mijasz z każdym tekstem
Dzieciaki to łykają widząc jedno twe oblicze
To które chcesz, a nie to które widzę
To żaden spisek, żadna zazdrość, żadne żarty
Po prostu skurwysynu zagraj raz w otwarte karty
[Thomass]
Gardzisz filozofią i mentorstwem w tekstach
A pouczać samemu ciągle nie możesz przestać
Śmieszą takie akcje kiedy jak furiat
Dla szybkiego szmalu gotów jesteś się wydurniać
Te gorzkie słowa to twego końca zwiastun
Nie obroni cię na głowę zaciągnięty kaptur
I tak spojrzą ci w oczy nie inaczej niż prosto
Spytają czemu to słowo zakończyłeś kropką
[Oxy]
Zarabiasz miesięcznie trzy moje pensje
I pieprzysz, że korzystasz z komunikacji miejskiej
Gdy podjeżdżam pod klub swoim własnym wózkiem
Ty wśród kumpli emanujesz swym fałszywym ubóstwem
Zgrywasz zioma, który ledwo wiąże koniec z końcem
W rzeczywistości na twym koncie hulają tysiące
A najbardziej wkuriwa to, że obgadujesz za plecami
To co osiągnąłem własnymi rękami
(pokaż swą prawdziwą twarz x4)
[Thomass]
Z płyty na płytę zamiast mniej to ty więcej
Mówisz, że w portfelu masz tylko powietrze
Oszukujesz sam siebie by utrzymać stereotyp
Że w Polsce mamy tylko kłopoty
A kłopot to raczej mamy, ale z tobą
Bo to w twojej głowie ideologie się rodzą
To ty nabijasz tych dzieciaków w butelkę
Że z grania koncertów pieniądze masz niewielkie
[Oxy]
Wytykają innym przesycenie ideologią
A sami jak sekta narzucają swe proroctwo
Rzucają na prawo i lewo imię boga
Choć noga ich od lat nie wstąpiła do kościoła
Nośnik - słowa, ładunek - hipokryzja
Krzyczysz HWDP, a twój ojciec to policjant
Czysta fikcja, pusty hip hop pełen fałszu
Rymujesz o ideach, a robisz to dla hajsu
[Thomass]
Znam takich ludzi, co kiedyś się zapierali
Że sława i kasa nie liczy się dla nich
Dziś nadal tak mówią, ale zapominają dodać
Że już od dawna nie wierzą we własne słowa
To takim hipokrytom wielu chce zaufać
To oni mnie bawią jak cyrkowa trupa
To im dedykowany jest ten kawałek
Czas zacząć odróżniać co czarne a co białe
[Oxy]
Bierzesz laski do refrenu, żeby wszystko było ekstra
Choć kiedyś mówiłeś, że to czysta komercja
Weź przestań, nie poczekam na twoją obronę
Argumentów mam tak wiele jak na świecie było wojen
Dzieciaki za firewallem niech słuchają ciebie dalej
O.S.T.R. i Tede już zjechali ich z jajem
Niektórych te kwestie zleją jak ulewny deszcz
Jeśli nie wiedziałeś to teraz wiesz
[Thomass]
Yo, po raz ostatni uraczyłeś nas swoim słodkim pierdzeniem
Serdecznie pozdrawiamy Thomass, Oxy i DJ Joe
F do H.P. skurwysynu
(pokaż swą prawdziwą twarz x4)
Jeśli w treści utworów znalazłeś błąd/błędy
i/lub posiadasz inne teksty pisz pod jagmar@mhh.pl
Komentarze
Dodaj komentarz