O.S.T.R - "Po drodze do nieba"

Wiem, że muszę zadbać o rodzinę, żonę, syna, matkę
Nie mów o białym złocie tylko czym ja ją wykarmię
To mój honor, to dane Bogu słowo

Brat się budzę cztery razy w ciągu nocy do pieluchy
Rap nie zrobi cię człowiekiem, jak życie cię nie nauczy
Taka prawda, lenistwo zabija tu świat w nas
Każdy by chciał wszystko naraz zamiast starać się o trochę
Niby nikt tu nic nie pali, a by zjarał Europę
Powiedz, czy wystarczy nam spowiedŹ?
Nie istotne, się dowiem jeśli będzie mi pisane
Bo wiarę mam w sobie kiedy klęczę nie kłamię
Panie to tylko jedna z planet
Mały w przestrzeni kamień, który nazywamy ziemią
Od jej zaniedbania tu przemoc rodzi pieniądz
Bo ludzie nie zmądrzeją
Powiedz komu dałeś władzę, tajnym służbom?
Nie widzisz, że te służby w sposób jawny się kurwią
Daj usnąć, prawda jedyną furtką
Przecież widzisz jak się staram by być dobrym ojcem
Takich jak ja miliony chce być mądry w tej trosce
Ale tu cenią sprytnie talent
Czy ty dbasz o detale, na co ta zwłoka Panie?
Szacunek mam do ludzi, tu z każdym zoka spalę
Ramię w ramię, dzięki nim rodzinę karmię
Wierzę w ciebie z całych sił, oddał bym tobie co mam
To, że wkręciłeś mi film prosty człowiek i rap
To mój ślad niczym ostateczna msza
Pilnuj nas przez ten czas, traktuj to jak modlitwę
Wiem, że gdy mam ciebie moja dusza nie zniknie
To jest fart, w życiu ostateczny blask
Jak do siebie chcesz mnie zabrać to proszę ciebie spróbuj
Zrobić to fachowo, szybko przez sen, bez bólu

4
Twoja ocena: Brak Średnia ocena: 4 (głosów: 2)

Komentarze

Dodaj komentarz